Sport, pamięć, wspólnota · audycja 1 z 3
Wielka historia małej wsi Łebcz
Średniowieczne korzenie wsi, przywilej lokacyjny z 1340 roku, wiejski dwór i biografia prof. Marcina Plińskiego, rektora Uniwersytetu Gdańskiego.
15 min · Pobierz nagranie (9 MB)
Łebcz przy drodze nad morze
Rozdziały
Rozmowa
Rozmowa będzie się pojawiać tutaj w trakcie słuchania.
Prowadzący
Wyobraźmy sobie taki typowy letni weekend. Trasa na Władysławowo, słońce świeci.Prowadząca
No i klasyka: tysiące samochodów w korkach.Prowadzący
Dokładnie. Tysiące aut sunących w kierunku polskiego morza. I gdzieś tam po drodze mija się zieloną tablicę drogową z napisem Łebcz.Prowadząca
Kojarzę to miejsce.Prowadzący
I zazwyczaj jest to po prostu kolejny punkt mijany na ekranie nawigacji. Taki ułamek sekundy w podróży, po którym wzrok znowu wraca na zderzak auta jadącego z przodu.Prowadząca
Jasne, rzadko kiedy człowiek się tam zatrzymuje.Prowadzący
Ale gdyby tak na moment się zatrzymać, wysiąść z auta i zacząć kopać w lokalnych archiwach, to nagle okazałoby się, że ta niepozorna wieś w powiecie puckim to jest w rzeczywistości jakaś, nie wiem, mikroskopijna soczewka.Prowadząca
Soczewka w sensie historycznym.Prowadzący
Dokładnie tak. Skupiają się w niej niesamowite, potężne procesy, które kształtowały wręcz całą Europę. Dzisiejsza analiza opiera się na fascynujących materiałach źródłowych. Mamy tu wszystko od starych, pożółkłych, średniowiecznych kronik, przez dokumenty parafialne, aż po bardzo unikalne zbiory Muzeum Sportu Wiejskiego.- Mamy przed sobą absolutnie gęstą materię historyczną.
Prowadząca
Wiesz co, to jest bodaj największy paradoks historii, bo te najbardziej radykalne zmiany gospodarcze, upadek starych systemów, to wszystko najlepiej widać nie w jakichś traktatach podpisywanych w wielkich stolicach.Prowadzący
Tylko właśnie na dole.Prowadząca
Tak, na poziomie jednej konkretnej wsi. Kiedy analizuje się dokumenty z takiego Łebcza, widać po prostu czarno na białym, jak te globalne decyzje polityczne i bezlitosne siły natury uderzały w codzienne życie rolników, rycerzy czy rzemieślników.Prowadzący
Racja. Zatem zanurzmy się w to dzisiaj głęboko.- Zacznijmy od najstarszej wzmianki, jaką dysponujemy. Zabiera nas ona do roku 1285. Wtedy nazwa wsi pojawia się po raz pierwszy.
Prowadząca
Koniec XIII wieku.Prowadzący
Tak, ale to dokumenty z roku 1288 dają nam już twarz kogoś konkretnego. Pojawia się niejaki rycerz Gneomar.Prowadząca
Nazywany też często Gniewomirem.Prowadzący
Właśnie, Gniewomir. I on został wezwany jako świadek w sprawach wytyczania dawnych granic. To nam od razu, przynajmniej moim zdaniem, rysuje taki obraz strasznie surowego, feudalnego świata.Prowadząca
Zdecydowanie.Prowadzący
Bo taki tradycyjny model staropolski.Prowadząca
Tak, bo Gneomar to właściciel ziemski, który musi po prostu konno objeżdżać terytorium i fizycznie udowadniać, gdzie kończy się jego wpływ, a gdzie zaczyna władza sąsiada. System oparty totalnie na mieczu i osobistych przysięgach.Prowadzący
I mało elastyczny, prawda?Prowadząca
Ten system był mocno uzależniony od kaprysów lokalnych władców. Granice były płynne, a to prawo zwyczajowe rzadko nadążało za rozwojem gospodarczym. Rycerz Gniewomir był takim, powiedzmy, trybikiem w maszynie, która powoli stawała się, po prostu przestarzała.Prowadzący
I tutaj w źródłach następuje fundamentalne pęknięcie. Zaledwie kilkadziesiąt lat później wkracza zupełnie nowa siła, która całkowicie resetuje system operacyjny tej osady. Mówimy o roku 1340.Prowadząca
Och, zakon krzyżacki wkracza do gry.Prowadzący
Dokładnie. A konkretnie wielki mistrz Winrich von Kniprode. Z dokumentów wynika, że nadaje on Łebczowi przywilej lokacyjny na prawie chełmińskim. Brzmi to jak taki suchy prawniczy termin.Prowadząca
Trochę tak.Prowadzący
Ale okej. Rozłóżmy to na czynniki pierwsze. Z tego co widzę w naszych notatkach, z tych źródeł, to było jak wykupienie podupadającej firmy przez jakiś bezlitosny fundusz inwestycyjny.Prowadząca
Bardzo ciekawe porównanie.Prowadzący
No wiesz, to była agresywna restrukturyzacja. Ten wielki mistrz nie przyjechał tam machać mieczem. On przywiózł ze sobą, w cudzysłowie, arkusze kalkulacyjne w postaci nowego prawa.Prowadząca
To co jest tutaj fascynujące, to fakt, że ta metafora korporacyjna jest naprawdę trafna. Zakon krzyżacki był wtedy bodaj najlepiej zorganizowaną maszyną biurokratyczną w Europie. Państwo krzyżackie działało autentycznie jak korporacja, nastawiona na maksymalizację zysków.- Prawo chełmińskie zastępowało ten dawny chaos, te płynne daniny i jasnym systemem podatkowym.
Prowadzący
Czyli to była rewolucja agrarna.Prowadząca
Totalna rewolucja. Kiedy Winrich von Kniprode wystawiał taki przywilej, on dokładnie wiedział, jakiej stopy zwrotu oczekuje z tej ziemi.Prowadzący
Spójrzmy więc na detale tej restrukturyzacji. Zgodnie z dokumentem, wielki mistrz przeznacza aż cztery włóki ziemi na utrzymanie proboszcza.Prowadząca
Cztery włóki to jest bardzo dużo.Prowadzący
No właśnie. Z historycznych przeliczników wynika, że jedna włóka to jest kilkanaście hektarów. Czyli cztery włóki to potężne, sześćdziesięciohektarowe gospodarstwo rolne. Zastanawia mnie celowość tego ruchu.Prowadząca
Mhm.Prowadzący
Przecież taki ksiądz nie wyjdzie sam z pługiem na pole. Czy to nie był po prostu genialny ruch polityczny, żeby kupić lojalność duchowieństwa i stworzyć sobie lokalnego menedżera?Prowadząca
Wiesz co, to chyba nie tyle kupowanie lojalności, co budowa po prostu bardzo trwałej infrastruktury państwowej.Prowadzący
To znaczy administracji.Prowadząca
Tak, bo zakon wiedział, że władza z Malborka czy z Gdańska nie dotrze na co dzień do każdego chłopa. Wymagało to lokalnego ośrodka. Parafia w tamtym czasie to nie jest tylko modlitwa.Prowadzący
Jasne.Prowadząca
To był urząd stanu cywilnego, centrum informacji, ogłaszano tam edykty, zbierano podatki. Dając proboszczowi tak gigantyczny majątek, wielki mistrz czynił z niego de facto lokalnego przedsiębiorcę.Prowadzący
O, czyli proboszcz musiał to komuś wydzierżawić.Prowadząca
Dokładnie. Zatrudnić ludzi, napędzić gospodarkę. A z kolei to prawo dowolnego rybołówstwa w morzu, które też się pojawia w przywileju, to było stymulowanie dywersyfikacji dochodów.Prowadzący
Jasne. Ryby można było solić i sprzedawać w głębi lądu. W dokumencie pojawia się też punkt graniczny. Konkretnie Lisia Góra.Prowadząca
I to jest super przykład, jak to nowe, trochę abstrakcyjne prawo podatkowe musiało zostać zakotwiczone w takiej fizycznej topografii. Żeby nikt po prostu nie miał wątpliwości, gdzie ta nowa strefa zakonu się kończy.Prowadzący
Skoro tak, to jeśli proboszcz stał się prezesem tego lokalnego oddziału, to sam kościół musiał być jego takim biurowcem. No i fizycznym sercem wsi.Prowadząca
Oczywiście.Prowadzący
I tu źródła fundują nam taki niesamowity skok narracyjny, bo z akt wynika, że pierwotny kościół w Łebczu był solidną konstrukcją. Miał drewnianą wieżę, w której biły trzy dzwony. Jednak w grudniu 1743 roku uderza w to miejsce niewyobrażalna tragedia.- Przez wieś przetacza się potężna wichura. Natura brutalnie weryfikuje tę budowlę. Wiatr całkowicie zrywa dach i obala wieżę kościoła.
Prowadząca
To musiał być dramat.Prowadzący
Wyobrażam sobie ten cios. W ułamku sekundy cała społeczność traci budynek, który wyznaczał im rytm dnia i był jedynym punktem orientacyjnym.Prowadząca
Zniszczenie świątyni w XVIII wieku to jest katastrofa na wielu poziomach. Bo to nie tylko utrata miejsca kultu, ale utrata prestiżu całej wsi. Zburzenie lokalnego węzła komunikacyjnego. Wieś pozbawiona kościoła ulegała marginalizacji. Ludzie musieli wędrować do innych parafii, co bardzo osłabiało te więzi na miejscu.- Odbudowa to było wyzwanie często wręcz ponad siły.
Prowadzący
I tu robi się naprawdę ciekawie. Bo temat nowej świątyni eksploduje w naszych zapiskach w zupełnie innej rzeczywistości. Skaczemy mianowicie do lat 1927 i później 1930.Prowadząca
Czyli już międzywojnie.Prowadzący
Tak. Powstaje wtedy nowy kościół pod wezwaniem św. Marcina. I dokumenty są niesamowicie precyzyjne. 28 kwietnia 1928 roku wmurowano kamień węgielny. Był tam ksiądz Bolesław Witkowski. A niecałe dwa lata później, 11 listopada 1929 roku, pierwszą mszę odprawia tam ksiądz Wojciech Pronobis.- I tu mały pushback z mojej strony, bo zastanówmy się przez chwilę.
Prowadząca
Słucham.Prowadzący
Koniec lat dwudziestych na Kaszubach. Polska ledwo odzyskała niepodległość. W Gdyni trwa wielka budowa, owszem, ale na prowincji jest straszna bieda. złoty polski przeszedł dopiero co, no, bolesną stabilizację.Prowadząca
Po hiperinflacji, zgadza się.Prowadzący
No właśnie. A ci ludzie w małej wsi decydują się w dwa lata wznieść ogromną murowaną budowlę. Z ekonomicznego punktu widzenia to się nie spina. Jak to możliwe, że ta mała społeczność nie zbankrutowała przy takiej inwestycji?Prowadząca
Jeśli spojrzymy na to z szerszej perspektywy, to kluczem jest to, żeby nie patrzeć na inwestycje tylko przez pryzmat pieniądza. Walutą w tamtych czasach, w takich miejscach, był kapitał ludzki i niesamowita spójność.Prowadzący
Znaczy, że nadrabiali pracą własną.Prowadząca
Tak. Zaborcy pruscy byli brutalni. Próbowali ich germanizować. Ale z drugiej strony nauczyli polską ludność świetnej samoorganizacji, etosu pracy, tworzenia stowarzyszeń. Budowa tego kościoła to jest klasyczny przykład, jak uwięziona energia wreszcie znajduje ujście w wolnej Polsce.- To nie szło z budżetu państwa. To była materializacja odzyskanej tożsamości.
Prowadzący
I materiały źródłowe dają nam tu wręcz fizyczny dowód na to. Mamy zapisane konkretne nazwiska. Konstrukcję drewnianą i wieżę wykonuje na przykład mistrz ciesielski Jan Riga. On był z pobliskiego Zelowa.Prowadząca
Właśnie, lokalny fachowiec.Prowadzący
A z kolei mury kładą mistrzowie murarscy. Bracia Antoni, Franciszek i Jakub Renuszowie. Pomaga im niejaki Józef Basman. I zauważmy jedną rzecz. Kroniki bardzo rzadko poświęcają tyle miejsca zwykłym rzemieślnikom.Prowadząca
Zwykle pamięta się jakiegoś biskupa albo fundatora.Prowadzący
Dokładnie. A tutaj mamy dokładny zapis tego, który brat kładł cegły. To brzmi jak taka zbiorowa deklaracja własności tej społeczności. Oni to po prostu fizycznie wybudowali.Prowadząca
I to jest potężna zmiana świadomości. Kościół, wiesz, przestał być inwestycją pana na włościach. Stał się dobrem wspólnym. Każda cegła braci Renuszów była powodem do dumy. Taka praca po prostu buduje nowoczesne społeczeństwo obywatelskie.Prowadzący
Wzięli odpowiedzialność za swoją przestrzeń.- I to naturalnie otwiera nam drogę do tej drugiej, świeckiej osi władzy w Łebczu.
Prowadząca
Do dworu.Prowadzący
Tak, bo przez stulecia życie codzienne było mocno determinowane przez majątek ziemski. Przejdźmy do zapisków z XIX wieku. Dwór w Łebczu jest opisywany jako taki parterowy budynek, kryty dwuspadowym dachem. Nic specjalnie krzykliwego, ale to było centrum rolne.- I jest wzmianka, że w 1836 roku majątek ten przejmuje niejaki Adolf Suter. I tu znowu uderza mnie jedna myśl. Taki szklany sufit, o którym warto powiedzieć.
Prowadząca
Co masz na myśli?Prowadzący
Jak rodziłeś się w takiej wsi w XIX wieku, twój los był przypieczętowany, prawda? Zaczynałeś i kończyłeś życie pracując na polu Adolfa Sutera.Prowadząca
Byłeś przywiązany do ziemi, tak.Prowadzący
A jednak z tych samych źródeł i z tej samej wsi wyłania nam się w XX wieku postać profesora Marcina Plińskiego.Prowadząca
Wybitnego naukowca.Prowadzący
Dokładnie. Człowiek z Łebcza, wybitny oceanolog, który zachodzi na sam szczyt i zostaje rektorem Uniwersytetu Gdańskiego. Mam wrażenie, że wieś, która przez stulecia uprawiała ziemię nagle wydała plon w postaci wybitnego umysłu. Jak dochodzi do tak drastycznego przełomu?Prowadząca
To rodzi ważne pytanie o transformację społeczną. Ten przeskok, wiesz, od majątku Sutera do profesora Plińskiego. To jest mikrokosmos największej zmiany w Europie Środkowej. Zburzenie systemu postfeudalnego.Prowadzący
Gdzie tylko wybrani mieli szansę.Prowadząca
Właśnie. System dworski był statyczny. Dziedziczyło się status. Ziemia była elitarna, tak samo jak wiedza. Droga Plińskiego pokazuje skuteczność powszechnej edukacji.Prowadzący
Więc ten szklany sufit w folwarku po prostu pękł. Edukacja była tą nową walutą.Prowadząca
Zdecydowanie. I połączyłabym to z tym, o czym mówiłeś przy kościele.Prowadzący
Z tą pracą rzemieślników. Tak.Prowadząca
Społeczność, która potrafi się tak świetnie zorganizować, która szanuje lokalnych rzemieślników i przedsiębiorczość, w końcu zaczyna też doceniać pracę intelektualną. Jak system się otworzył, młodzi stamtąd nie startowali od zera. Mieli etos pracy.Prowadzący
Jasne.Prowadząca
I pochodzenie z takiej miejscowości nie było obciążeniem, tylko atutem.Prowadzący
O rany, to nam pięknie spina całą historię. Zobaczmy, co z tego poskładaliśmy. Łebcz w pełnej krasie. Zaczęliśmy od rycerza Gneomara z 1285 roku.Prowadząca
Mhm. Rycerza na koniu.Prowadzący
Potem agresywna restrukturyzacja wielkiego mistrza krzyżaków w 1340. Cztery włóki dla proboszcza i wytyczenie granicy na Lisiej Górze.Prowadząca
Tak jest.Prowadzący
Potem huragan z 1743 roku. I bohaterska, własnoręczna odbudowa przez mistrza Rigę i braci Renuszów. Z końcówki lat 20. XX wieku. No i ten stary dwór, który ustępuje miejsca nowemu światu, reprezentowanemu przez profesora Plińskiego.Prowadząca
I to podsumowanie super pokazuje, ile życia kryje się pod hasłem historia lokalna. Każdy wpis, nazwisko to ludzkie ambicje i potężna wytrwałość.Prowadzący
Dokładnie.Prowadząca
Żeby dotknąć prawdziwej historii, nie trzeba wcale jechać do Luwru czy innych wielkich muzeów. Ona dosłownie leży pod nogami na tych wiejskich drogach.Prowadzący
Z tą wiedzą, no przejazd przez jakąkolwiek miejscowość całkowicie zmienia charakter. Te kropki na mapie pulsują.- Ale uwaga, zanim skończymy, muszę podzielić się z tobą jeszcze jednym detalem, który znalazłem w tych papierach.
Prowadząca
To coś nam umknęło na tej osi czasu?Prowadzący
To jest coś, co tę oś czasu wręcz fizycznie zabezpiecza. Wynika stąd, że dzisiaj w Łebczu prężnie działa Muzeum Sportu Wiejskiego.Prowadząca
O proszę.Prowadzący
Tak, to jest fenomen oparty całkowicie na pasji. Archiwizują tam absolutnie wszystko. Od dawnych turniejów sportowych, przez koła gospodyń, strażaków. Dokumentują każdy aspekt.Prowadząca
Ratują lokalną tożsamość.Prowadzący
Właśnie. Z takim kronikarskim uporem zachowują pamięć o takich współczesnych rzemieślnikach. I to znalezisko prowadzi do takiej trochę niepokojącej, ale i mocno inspirującej refleksji na koniec.Prowadząca
Związanej z naszymi własnymi historiami?Prowadzący
Dokładnie tak. Bo pomyślmy, skoro w jednej małej kaszubskiej wsi ludzie z takim uporem przez stulecia zapisywali wszystko. Od krzyżackich edyktów po to, który murarz kładł cegłę. To co dzieje się w naszych miejscowościach?Prowadząca
Ile takich historii u nas leży na strychach?Prowadzący
W punkt. Jakie nieodkryte kroniki pokrywają się kurzem tuż obok nas. Z jakimi żywiołami mierzyli się tamci ludzie. Człowiek może się zastanowić, jacy zapomniani rycerze chodzili po tych terenach, zanim wylano asfalt. I jacy murarze budowali domy wokół nas.- Z tym pytaniem i tą prowokacyjną myślą kończymy dzisiejszą analizę źródeł. Wielkie dzięki za wspólną podróż i do usłyszenia przy kolejnym fascynującym temacie.
Prowadząca
Dziękuję. Do usłyszenia.