Sport, pamięć, wspólnota · audycja 3 z 3
Muzeum w Łebczu leczy samotność historią sportu
Mecz strażaków z gospodyniami w noc świętojańską 1990 roku, kronika klubu LZS „Wicher Łebcz” z lat 1952–1970 i projekt, w którym seniorzy stają się ekspertami od historii wsi.
24 min · Pobierz nagranie (15 MB) · Obejrzyj wersję wideo
Mecz w noc świętojańską
Rozdziały
Rozmowa
Rozmowa będzie się pojawiać tutaj w trakcie słuchania.
Prowadząca
Wyobraźmy sobie takie typowe czerwcowe popołudnie. Mamy rok 1990. Jesteśmy w niewielkiej kaszubskiej wsi Łebcz, to jest gdzieś niedaleko Pucka. Trwają sobie obchody Nocy Świętojańskiej, czyli tradycyjnej sobótki. Słońce powoli zachodzi, a na lokalnym, takim trawiastym boisku z jednej strony ustawiają się do meczu panie z koła gospodyń wiejskich, a z drugiej strony na murawę wbiegają w pełni umundurowani lokalni strażacy.Prowadzący
Tacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w mundurach.Prowadząca
Dokładnie. I to nie jest, wiesz, jakiś skecz komediowy. To jest absolutnie autentyczne wydarzenie sportowe, które jak się okazuje skrywa w sobie potężny mechanizm psychologiczny. Taki, który w zasadzie pozwala małym społecznościom przetrwać największe kryzysy.Prowadzący
Ten obrazek jest wręcz absurdalnie piękny. To jest zderzenie dwóch takich absolutnie fundamentalnych filarów wiejskiej społeczności. I to jeszcze na piłkarskim boisku.Prowadząca
Z jednej strony gospodynie, z drugiej strażacy.Prowadzący
No właśnie. I nagle w pogoni za piłką, wiesz, znikają te wszystkie hierarchie.Prowadząca
I my w naszym dzisiejszym wspólnym zanurzeniu się w historię bierzemy pod lupę z pozoru niewielką instytucję, która dostrzegła w tym radosnym, dziwnym meczu coś znacznie więcej. Przyglądamy się dzisiaj działaniom Muzeum Sportu Wiejskiego w Łebczu.Prowadzący
Zgromadziliśmy naprawdę fascynujące materiały do tej analizy.Prowadząca
Oj tak.Prowadzący
Mamy tu cyfrowe archiwa muzeum, zdigitalizowane kroniki klubowe, wpisy historyczne z tamtego regionu. A także, i to może na razie brzmieć dość zaskakująco, ale uwierz mi, to będzie miało genialną puentę. Przeanalizowaliśmy bardzo szczegółowy wniosek o dofinansowanie takiego projektu społecznego, który jest zaplanowany na 2026 rok.Prowadząca
Bo naszym celem dzisiaj jest, wiesz, zbadanie pewnego ewenementu. Chcemy po prostu zrozumieć, w jaki sposób to konkretne, małe, lokalne muzeum nie tylko chroni przeszłość, ale bierze tę historię sportu i wykorzystuje ją dzisiaj.Prowadzący
Jako narzędzie.Prowadząca
Tak, jako precyzyjne narzędzie do walki z bardzo współczesnymi problemami. Z samotnością, z wykluczeniem społecznym, no i też z izolacją osób z niepełnosprawnościami.- Zanim jednak rzucimy się w ten wir współczesnych projektów grantowych, muszę się do czegoś przyznać. Bo kiedy pierwszy raz przeglądałam w ogóle materiały o tej fundacji Muzeum Sportu Wiejskiego, to w mojej głowie od razu pojawił się ten klasyczny, taki sztampowy obraz.
- Pomyślałam sobie, mała wieś, muzeum, czyli pewnie duszna salka w jakimś starym budynku, zakurzone puchary, te okropne gabloty z grubej szyby.
Prowadzący
I filcowe kapcie do chodzenia po parkiecie.Prowadząca
Tak, dokładnie to. Tymczasem czytam o ich statucie, misji i dowiaduję się, że ok, zgromadzili wprawdzie sporo, bo ponad 700 fizycznych eksponatów. Medali, proporczyków, jakichś starych dyplomów i strojów, ale ich działanie to jest kompletne zaprzeczenie takiego tradycyjnego muzealnictwa.Prowadzący
Bo to, co jest tutaj fascynujące, to fakt, że to nie jest jakaś przechowalnia przedmiotów. To instytucja napędzana przez coś, co naukowcy czy socjolodzy nazywają niematerialnym dziedzictwem kulturowym.Prowadząca
Brzmi mądrze.Prowadzący
Brzmi mądrze, ale chodzi o to, że w tradycyjnym muzeum, w centrum uwagi znajduje się sam ten przedmiot. Jakiś tam miecz z XI wieku albo, no nie wiem, obraz pędzla mistrza.Prowadząca
Wartość leży w samym przedmiocie, prawda?Prowadzący
Zgadza się. A tutaj to działa po prostu zupełnie inaczej. W Łebczu te całe 700 wyblakłych dyplomów czy starych, zniszczonych piłek to w gruncie rzeczy są tylko wehikuły.Prowadząca
No właśnie, zatrzymajmy się tu na chwilę. Dobrze? Rozpakujmy to. Jakie wehikuły? Co przez to rozumiesz?Prowadzący
Znaczy to tyle, że te przedmioty są tak naprawdę tylko pretekstem do docierania do żywych ludzi. Fundacja, wiesz, ona nie czeka, że ktoś do nich sam przyjdzie, żeby podziwiać jakiś dyplom z 1974 roku.Prowadząca
Zamiast stać w miejscu, to muzeum cały czas gdzieś jeździ po okolicy.Prowadzący
No trochę tak. Inicjują projekty, na przykład mają taki projekt 80 Twarzy na 80 Lat LZS albo Historie Pomorskich Pokoleń.Prowadząca
LZS, czyli przypomnijmy ludowe zespoły sportowe.Prowadzący
Tak. I to polega na aktywnym docieraniu do dawnych działaczy, do byłych zawodników. Oni po prostu rejestrują ich wspomnienia. Zresztą w ich dokumentach wprost pojawia się takie urocze, a jednocześnie mocne sformułowanie, że robią to zanim przepadną.Prowadząca
Zanim przepadną. Mocne. Czyli ratują ludzką pamięć.- Zazwyczaj muzea kojarzą nam się z tabliczkami nie dotykać. Co sprawia, że oni się z tego tak totalnie wyłamują?
Prowadzący
Wiesz, to podejście. Dla nich stary but piłkarski, w którym ktoś tam grał 50 lat temu, nie ma żadnego znaczenia jako zwykły kawałek popękanej skóry.Prowadząca
Ale ma znaczenie. Bo na przykład otwiera drzwi do umysłu 80-letniego dzisiaj pana, który w tym właśnie bucie strzelił gola w jakichś wiejskich derbach.Prowadzący
Dokładnie o to chodzi. Dla historyka regionu najważniejsze jest to, co ten but czy ten proporczyk wyzwala. Emocje, wspomnienia o lokalnych sojuszach, konfliktach.Prowadząca
To są po prostu takie kotwice pamięci.Prowadzący
Zgadza się. Kiedy odejdzie to najstarsze pokolenie mieszkańców Kaszub, bez tych nagrań, bez tych wywiadów prowadzonych przez muzeum, cała ogromna sieć lokalnych relacji po prostu wyparuje bez śladu.Prowadząca
I powiem Ci, to genialnie widać w czymś, co jak dla mnie jest chyba taką absolutną perłą w koronie ich zbiorów. Bo jak przeglądałam te cyfrowe archiwa, natrafiłam na księgę pamiątkową LZS z lat 1952 do 1970. Świetny materiał. Jest niesamowity.- I co fajne, została ona zdigitalizowana w taki sposób, że można sobie wirtualnie tej jej strony przewracać, jak w oryginale. To nie są suche skany samego tekstu. Tam są wklejone autentyczne wycinki z lokalnych gazet, mamy jakieś odręczne, bardzo staranne winietki, urocze czarno-białe zdjęcia z podpisami, a nawet zaproszenia z epoki.
Prowadzący
Z epoki, która była, no umówmy się, bardzo trudna.Prowadząca
Jasne. Ale wiesz co, powiem Ci, jakie miałam pierwsze skojarzenie, jak tak sobie przewracałam te cyfrowe kartki i tu zaczyna się robić dla mnie naprawdę ciekawie.Prowadzący
Zamieniam się w słuch.Prowadząca
Pomyślałam sobie, rany, to jest przecież wypisz-wymaluj odpowiednik naszego dzisiejszego feedu w jakichś mediach społecznościowych, tylko zrobiony w latach 50.Prowadzący
Ha, faktycznie.Prowadząca
Coś w tym jest.Prowadzący
Prawda.Prowadząca
Jeszcze zanim komukolwiek śniły się smartfony, ci młodzi ludzie z tego klubu, on się nazywał Wicher Łebcz, oni stworzyli takiego analogowego Instagrama.Prowadzący
Oznaczali się na zdjęciach w kronice.Prowadząca
Zdecydowanie. Dokumentowali wyjazdy na Spartakiady, chwalili się w tych wpisach, kto przebiegł 100 metrów najszybciej. Po prostu dokumentowali swoje najradośniejsze chwile i chcieli, żeby to zostało dla potomnych.Prowadzący
Wiesz, jeśli połączymy to z szerszym kontekstem, to jest świetna analogia.- Ale żebyśmy w pełni zrozumieli, jaką wagę ma ta kronika, musimy przyjrzeć się samym realiom historycznym.
Prowadząca
Jasne, mówimy o latach tuż po wojnie.Prowadzący
No właśnie. Pierwszy wpis z tej księgi jest z 1952 roku. To jest zaledwie 7 lat po zakończeniu II wojny światowej. My tu mówimy o społeczności potężnie straumatyzowanej.Prowadząca
Próbującej jakoś tak na nowo zorganizować sobie życie w nowej Polsce.Prowadzący
Tak. W często narzuconej i trudnej władzy ludowej.Prowadząca
A z tego, co z kolei ja wyczytałam, zagłębiając się w te notatki encyklopedyczne o samym Łebczu, to te traumy miały nie tylko wymiar jakiejś wielkiej wojny, tej makrohistorii. Tam działy się lokalne, przerażające wręcz rzeczy.Prowadzący
Zgadza się. Żeby w ogóle pojąć sens istnienia klubu LZS i tworzenia takiej kolorowej kroniki, trzeba sprawdzić, z czym ci ludzie mierzyli się codziennie. Na przykład w 1928 roku dochodzi tam do gigantycznego pożaru torfowisk.Prowadząca
O właśnie. Zatrzymajmy się na tym torfowisku, bo to czyta się jak zwykłą wzmiankę, a pożar torfowiska to jest przecież absolutny koszmar.Prowadzący
Pali się pod ziemią. Strażacy są praktycznie bezradni przy użyciu tradycyjnych metod.Prowadząca
Dokładnie. A w naszych źródłach jest zapisane, że żeby walczyć z tym żywiołem w 1928 roku, rzucono tam do pomocy lotnictwo. Wyobrażasz to sobie?Prowadzący
No to musiało robić niesamowite wrażenie.Prowadząca
No mała pomorska wieś i nagle samoloty zrzucające wodę z nieba, żeby gasić ziemię. To dla miejscowych musiało być jakieś niemal apokaliptyczne przeżycie.Prowadzący
A to wcale nie był koniec ich problemów. Bo zaledwie parę lat później, w 1935, w tej samej wsi, wybucha kolejny pożar, w którym kompletnie, doszczętnie płonie dom i ogromne zabudowania jakiegoś rolnika. Takie dramaty jak chociażby później wielkie pożary stodół, które zresztą zdarzały się tam dużo później, no bo mieli ogromny pożar chyba na przełomie lutego i marca 1998 roku.- To była ich codzienność.
Prowadząca
Życie pod ciągłym strachem.Prowadzący
Dokładnie. Życie tam, zwłaszcza przed wprowadzeniem tej dzisiejszej, nowoczesnej infrastruktury, no wiązało się z nieustannym poczuciem zagrożenia. Dodaj do tego jeszcze trudy powojennej odbudowy, biedę. Ten obraz staje się naprawdę ciemny.Prowadząca
No i właśnie. I nagle w samym środku tego niepewnego, mrocznego, pełnego pożarów i wiesz, wielkiej polityki świata mamy tę piękną, kolorową, wyklejaną księgę. Ludzie się śmieją, grają w piłkę, rzucają oszczepem. Niesamowity kontrast.Prowadzący
I dlatego to tak fascynuje socjologów. Bo klub Wicher Łebcz działał w symbiozie z lokalną szkołą. A ze źródeł wiemy, że szkoła tam miała potężne tradycje. Istnieje od 1784 roku.Prowadząca
XVIII wiek.Prowadzący
Tak. Więc ten klub pełnił rolę wielkiego kotwiczenia. Wspólne treningi, to staranne wpisywanie tych wyników do zeszytu. To wszystko udowadniało im, że mimo pożarów i biedy, życie biegnie dalej.Prowadząca
Czyli to był po prostu ich taki mechanizm radzenia sobie. Odzyskiwali kontrolę. Bo przecież na boisku te zasady były jasne. Sędzia gwizdał, wszystko było przewidywalne. Pełen porządek w porównaniu do chaosu wokół, prawda?Prowadzący
Dokładnie o to chodzi.Prowadząca
Ten cały psychologiczny mechanizm radzenia sobie, on nas prowadzi bezpośrednio znowu do roku 1990. Czyli do tego przedziwnego meczu, o którym wspomnieliśmy na samym początku. Bo umówmy się, a w 90 w Polsce to żadnej sielanki nie było.Prowadzący
Zdecydowanie nie było. To był przecież szczyt tak zwanej terapii szokowej. Upada PRL, upada cały system państwowych zakładów, PGR-ów. Inflacja szaleje jak zwariowana. Ludzie w jeden dzień tracą pracę.Prowadząca
Poczucie bezpieczeństwa nie istnieje.Prowadzący
Tak. To jest moment gigantycznego napięcia społecznego. Szczególnie właśnie na wsi, gdzie lęk przed przyszłością był, no, nie do opisania.Prowadząca
I teraz, co robią ci mieszkańcy w samym środku tego chaosu? Z okazji lokalnego święta organizują ten zabawny mecz. I uwaga, wracam do tych frakcji, które tam grały. Mamy Ochotniczą Straż Pożarną. A w kontekście tego, co sam właśnie przed chwilą opowiadałeś o tych strasznych pożarach, które ich trawiły od dekad, no to przecież strażacy tam musieli być lokalną, absolutną arystokracją.Prowadzący
Oj tak. Formalnie OSP w Łebczu założono w 1930 roku. To byli bohaterowie. Oni dosłownie fizycznie ratowali dobytek swoich sąsiadów z pożarów. Mieli swój własny sprzęt.Prowadząca
Ze źródeł wynika też, że mieli orkiestrę z prawdziwą trąbką, kupioną jeszcze przed wojną, a potem dorobili się nawet poświęconej figurki świętego Floriana.Prowadzący
Bycie w OSP to był powód do niesamowitej dumy. Byli symbolem siły, porządku w tym całym chaosie.Prowadząca
Jasne. I nagle po drugiej stronie boiska, naprzeciwko tej uosobionej siły, staje koło gospodyń wiejskich. No tak. I słuchaj, ja to od razu powiem, żeby nie było nieporozumień. KGW to też nie są po prostu panie pijące herbatkę w świetlicy. Jak się czyta te regionalne kroniki, to to jest organizacja liderek.- One tam trzymały w ryzach kulturę. Zgadza się. Nosiły, wiesz, te tradycyjne stroje. Nawet w innych materiałach znalazłam informację, że one jeździły na premiery jakichś tam książek kulinarnych promować pomorską kuchnię. To był filar tradycji rodzinnej.
Prowadzący
Więc mamy naprzeciwko siebie dwa gigantyczne filary tej społeczności, prawda? Strażaków, czyli to ramię ratunkowo-siłowe i gospodynie, czyli fundament kultury.Prowadząca
I ktoś zmusza te dwa filary do biegania po trawie za skórzaną piłką. Dla mnie to jest akt jakiejś niesamowitej odwagi i dystansu do siebie. Ja sobie po prostu wyobrażam takiego wąsatego komendanta straży. Autorytet w całej wsi. I on się teraz, wiesz, potyka, sapie i próbuje zabrać piłkę szefowej gospodyń.- Czy to nie pokazuje nam wyraźnie, że ten sport u progu transformacji ustrojowej był tylko wentylem bezpieczeństwa?
Prowadzący
Absolutnie. Patrząc czysto socjologicznie, to był majstersztyk. Chociaż pewnie robiony podświadomie. Takie wiejskie festyny i w ogóle wydarzenia z takim mocnym przymrużeniem oka pełnią w społeczności rolę egalitaryzacyjną.Prowadząca
Czyli jakby wszystkich zrównują.Prowadzący
Zrównują wszystko. Kiedy wbiegasz na boisko, ten wąsaty naczelnik straży i szanowana gospodyni tracą swoje oficjalne, wiejskie tytuły. Przez te półtorej godziny nie ma najmniejszego znaczenia, że inflacja jest na poziomie kilkuset procent. Albo, że nie wiadomo, co zrobi z plonami.Prowadząca
Liczy się tylko to, żeby wspólnie wyśmiać jakoś ten stres. Żeby, nie wiem, poturlać się po trawie. Pokazać sobie, że hej, dopóki umiemy się z siebie śmiać, jesteśmy nietykalni.Prowadzący
Dokładnie.Prowadząca
I wiesz co? Ten mechanizm, to genialne wykorzystywanie sportu, starych relacji i w ogóle wspomnień do łączenia ludzi, to w ogóle zmienia moje postrzeganie tej najnowszej dokumentacji, którą dostaliśmy.Prowadzący
Masz na myśli ten wniosek grantowy?Prowadząca
Tak, ten szczegółowy wniosek z muzeum, rozpisany aż na 2026 rok. Bo powiem ci, że początkowo byłam do niego nastawiona bardzo, bardzo sceptycznie.Prowadzący
A dlaczego? Przecież ten projekt nazywa się, jeśli dobrze pamiętam, Sport, pamięć i wspólnota. Międzypokoleniowe działania integracyjne. Brzmi bardzo ładnie i szlachetnie.Prowadząca
Brzmi szlachetnie na papierze, jasne. Ale spójrzmy na konkrety z chłodną głową. Projekt ma ruszyć jakoś 1 marca. Potrwa do końca września 26 roku. Skierowany jest do zaledwie 30 osób dorosłych z Łebcza i tam okolic.Prowadzący
Z powiatu puckiego chyba, tak?Prowadząca
Tak. I tu jest kluczowy punkt, na który patrzyłam. Z tej całej 30 uczestników, co najmniej 21 osób to mają być dorośli z jakimiś niepełnosprawnościami. Seniorzy, osoby z problemami z mobilnością. Twórcy tego grantu wprost piszą, że ich głównym wrogiem do zwalczenia jest samotność.Prowadzący
I to jest akurat bardzo trafna diagnoza. Szczególnie na terenach wiejskich. Gdzie wiesz, no, odległości są duże, transport publiczny często leży, a do tego dochodzą bariery architektoniczne.Prowadząca
To prawda.Prowadzący
To wszystko powoduje, że taka starsza osoba z niepełnosprawnością staje się właściwie więźniem we własnym domu. Izolacja na polskiej prowincji to jest prawdziwa ukryta epidemia.Prowadząca
Zgoda. Pełna zgoda co do diagnozy. Sama bym tego lepiej nie ujęła. Ale to ta recepta z tego wniosku budziła mój największy sprzeciw. Bo zastanawiałam się, jak oglądanie starych, wyblakłych proporczyków i medali za bieg w workach sprzed pięciu dekad ma niby realnie poprawić jakość życia osoby, która, no nie wiem, dzisiaj porusza się na wózku.- W dokumencie czytamy o czterech wolontariuszach, którzy mają organizować jakieś cykle wspomnień, warsztaty i finałową imprezę. No i dla mnie to po prostu na początku brzmiało jak taka tania, wymuszona nostalgia. Wiesz, o co mi chodzi? Taka postawa, chodźcie do muzeum, popatrzeć na stare czasy, żeby wam, biednym seniorom, nie było w domu smutno.
Prowadzący
I tu właśnie tkwi problem w twoim myśleniu o tym.Prowadząca
Aucz. Okej, słucham.Prowadzący
Bo ty znowu patrzysz na to przez pryzmat tego tradycyjnego muzeum, gdzie senior przychodzi w kapciach i ogląda szybkę. A geniusz tego grantu nie polega na pokazywaniu im jakichś starych rzeczy.- To rodzi bardzo ważne pytanie. Jak to muzeum w ogóle działa w praktyce? Cała jego mechanika opiera się po prostu na radykalnym odwróceniu społecznych ról.
Prowadząca
Odwróceniu ról? O czym ty teraz mówisz?Prowadzący
Pomyśl o tym w ten sposób. Osoby starsze, szczególnie jak mają jakieś niepełnosprawności ruchowe, strasznie często czują się w dzisiejszym świecie niepotrzebne. I to nawet kiedy otoczenie ma najlepsze intencje. Bo wiesz, jak traktujemy takich ludzi w systemie opieki.Prowadząca
Jak biernych odbiorców, tak? Jak komu się podaje herbatę, żeby nie sprawiał problemu.Prowadzący
Dokładnie. Traktujemy ich jak podopiecznych, nad którymi trzeba się ulitować. A co robi to Muzeum Sportu Wiejskiego? Oni przychodzą do tego seniora z totalnie innym przekazem. Mówią mu, słuchajcie, my was tu potrzebujemy. Mówią, my mamy tutaj te stare dyplomy i niewyraźne, pomięte zdjęcia i my, młodzi z fundacji, my nie mamy zielonego pojęcia, kto tam strzela bramkę.- My nie wiemy, kto stoi koło strażaka w 87. Ale pan wie. Wy macie w głowach bezcenną wiedzę. Wy jesteście żywym archiwum. Bez was, my tu w muzeum jesteśmy bezradni.
Prowadząca
O wow. Czekaj. Czyli oni nie zapraszają ich na wystawę, żeby zrobić im łaskę. Oni de facto robią z tych 30 osób ekspertów od lokalnej historii. Tak.Prowadzący
I to jest gigantyczna zmiana. Przesuwają ich z tej smutnej pozycji ofiary losu, której pomagamy, na pozycję szanowanego eksperta od dziedzictwa. Wyobrażasz sobie, jak to przywraca godność?Prowadząca
Niesamowite.Prowadzący
Dostajesz ogromne poczucie bycia sprawczym i znowu potrzebnym tej wsi. A historia lokalnego sportu staje się, tak zresztą wpisano we wniosku o grant, bardzo neutralnym i bliskim punktem odniesienia do budowania na nowo relacji.Prowadząca
Faktycznie. No bo jak pomyślę, gdyby tych samych ludzi zamknąć w pokoju i zacząć gadać o dzisiejszej polityce, no to po pięciu minutach by się pozabijali, prawda?Prowadzący
Oczywiście. A jak rzucisz temat zdrowia i wizyt u lekarzy na NFZ, to będziesz miała spiralne narzekania przez bite trzy godziny. Tak.Prowadząca
A wyobraź sobie, że oni na tych warsztatach kładą na stół to wyklejane LZS-owskie archiwum i rzucają hasło. Słuchajcie, kto pamięta ten mecz strażaków z paniami z KGW w 90. w noc świętojańską?Prowadzący
I to zmienia wszystko. W mózgu od razu otwierają ci się zupełnie inne szufladki. Przypominasz sobie młodość, słońce, śmiech.Prowadząca
Przestajesz być osamotnionym dziadkiem na wózku.Prowadzący
Zgadza się. Ci ludzie uśmiechają się do siebie. Znajdują od razu wspólny grunt. Zwalczają izolację nie dlatego, że ktoś im systemowo kazał siedzieć przy jednym stole, tylko dlatego, że mają świetną, wspólną misję. Mają za zadanie zrekonstruować najlepsze lata tej wspólnoty.Prowadząca
Muszę ci przyznać, to faktycznie całkowicie zmienia moją perspektywę na te papiery, bo oni tu po prostu korzystają z tego samego narzędzia, co ci strażacy w 90. Wtedy sport na trawie zatarł ten potworny strach i niepewność w trakcie brutalnej transformacji.- A w 2026 ten sam dawny sport ma zatrzeć granice między taką wegetacją i samotnością w czterech ścianach, a poczuciem, że wciąż ma się głos.
Prowadzący
Dlatego właśnie to muzeum w Łebczu jest ewenementem. Oni tam po prostu zrozumieli, że historia jakiegoś regionu to nigdy nie jest tylko sucha historia. To absolutnie nie są jakieś martwe przedmioty zamknięte na kłódkę w gablotach.Prowadząca
Tylko?Prowadzący
Tylko świetnie wyselekcjonowany zestaw narzędzi. I jeżeli wiesz, użyjesz go mądrze i z empatią, a to dokładnie chcą zrobić z wolontariuszami w tym projekcie, to możesz dosłownie zszywać te rozerwane tkanki lokalnych społeczności.Prowadząca
Taka placówka przestaje być w ogóle muzeum. Staje się w sumie centrum zarządzania kryzysowego w walce z jakąś alienacją, prawda?Prowadzący
Dokładnie tak.Prowadząca
Przeszliśmy dzisiaj wspólnie przez naprawdę nieoczywistą drogę w tych materiałach od tego dziwnego, śmiesznego meczu pań w fartuchach i panów w mundurach strażackich, przez te niewyobrażalne pożary torfowisk, aż po innowacyjny program po prostu leczenia ludzi z samotności.Prowadzący
I to z użyciem starych kronik.Prowadząca
To pokazuje, wiesz, że te małe wsie mają ogromne pokłady odporności. Tego im nasze dzisiejsze osiedla w miastach mogłyby naprawdę pozazdrościć.- I wiesz co, tak zamykając powoli te dzisiejsze źródła, muszę się z Tobą podzielić jedną rzeczą. W głowie wibruje mi cały czas, jak o tym wszystkim dyskutujemy, jeszcze jedna, taka dość prowokacyjna myśl.
Prowadzący
Zamieniam się w słuch.Prowadząca
Dużo mówiliśmy o tej niesamowitej księdze pamiątkowej z lat pięćdziesiątych. O tym analogowym, pracowicie wyklejanym klejem Instagramie pełnym zdjęć ze Spartakiady. Wyobraźmy sobie teraz naszą teraźniejszość. Tę całą niesamowitą cyfrową codzienność.- Te grupy na komunikatorach, to szybkie pisanie na czacie, kto dzisiaj gra na Orliku o dwudziestej. Wysyłanie memów na grupkach, lajki po przegranym meczu. Ja się po prostu tak teraz głośno zastanawiam, co w ogóle z tego naszego wirtualnego zgiełku zostanie za jakieś nie wiem, pięćdziesiąt lat.
Prowadzący
No to rodzi ciekawe pytanie. Czy ten nasz cyfrowy ślad przetrwa próbę czasu w taki sam sposób jak tamte pamiątki po LZS?Prowadząca
Właśnie o to mi chodzi. Załóżmy, że ktoś w, no nie wiem, w 2076 spróbuje założyć takie współczesne Muzeum Cyfrowych Społeczności z naszych dzisiejszych lokalnych czatów WhatsAppa czy Messengera.Prowadzący
Może być ciężko.Prowadząca
No właśnie. Czy tamci przyszli ludzie odnajdą w tych rozmowach równie dużo jakiegoś ciepła? Takiej, no, surowej prawdy i międzypokoleniowego mocnego spoiwa, jak my dzisiaj odnajdujemy w tych starych papierach w Łebczu?Prowadzący
To jest świetny punkt, bo czy w tamtym starym wyblakłym obrazku wąsa tego komendanta straży na trawie nie było znacznie więcej jakiegoś takiego, nie wiem, prawdziwego kontaktu niż w tych tysiącach naszych lajków dzisiaj?Prowadząca
I wiecznych awantur na grupie osiedlowej o to, kto zajął lepszą salę gimnastyczną na wtorek wieczór. A wyobraź sobie, co jak po prostu wyłączą kiedyś prąd na dłużej niż dobę. Przecież po naszych pięknych, nowoczesnych rozgrywkach nie zostanie zupełnie nic.- Oprócz zimnych serwerów gdzieś na drugim końcu świata.
Prowadzący
To jest chyba bardzo dobra perspektywa, z którą zdecydowanie warto nas wszystkich zostawić.Prowadząca
Zobaczymy w ogóle, czy z tych naszych dzisiejszych pośpiesznych meczyków i cyfrowych uśmiechów, no, czy ktokolwiek zdoła za te pięćdziesiąt lat uszyć chociaż jedno lekarstwo na czyjąś samotność.Prowadzący
Bardzo mądrze powiedziane.
Źródła
Archiwalne gazety i publikacje, z których korzystano przy audycjach. Pełne skany (PDF) są w bibliotekach cyfrowych pod podanymi linkami.
- Orędownik Starostwa i Powiatu Puckiego, 26 sierpnia 1922, nr 65 – Łebcz w urzędowym wykazie miejscowości powiatu puckiego. Pomorska Biblioteka Cyfrowa
- Polskie Deklaracje Podziwu i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych, 1926, tom 66, s. 7 – karta Szkoły Powszechnej w Łebczu, kierownik Szczepan Tarnowski, podpisy uczniów. polska1926.pl
- Gazeta Gdańska „Echo Gdańskie”, 28 marca 1928, nr 73 – przygotowania do budowy kościoła w Łebczu, pożar wiatraka. Pomorska Biblioteka Cyfrowa
- Gazeta Gdańska „Echo Gdańskie”, 20 maja 1928, nr 115 – przedstawienie kółka młodzieży z Łebcza na budowę kościoła. Pomorska Biblioteka Cyfrowa
- Gazeta Gdańska „Echo Gdańskie”, 6 września 1928, nr 204 – kradzież lamp na stacji w Łebczu. Pomorska Biblioteka Cyfrowa
- Gazeta Gdańska, 6 listopada 1930, nr 255 – referat Szczepana Tarnowskiego z Łebcza na wiecu w Karwi. Pomorska Biblioteka Cyfrowa
- Gazeta Gdańska, 22 maja 1931, nr 115 – list o Towarzystwie Powstańców i Wojaków w Łebczu. Pomorska Biblioteka Cyfrowa
- Gazeta Gdańska, 8 lipca 1934, nr 150 – historia szkoły powszechnej w Łebczu. Pomorska Biblioteka Cyfrowa
- Gazeta Gdańska, 24 czerwca 1936, nr 143 – śmierć Stanisława Masternaka, nauczyciela szkoły w Łebczu. Pomorska Biblioteka Cyfrowa
- 40 lat oceanografii na Uniwersytecie Gdańskim: historia, wspomnienia, fakty – prof. Marcin Pliński, rektor Uniwersytetu Gdańskiego. Pomorska Biblioteka Cyfrowa
Materiał powstał w ramach projektu „Sport, pamięć i wspólnota – międzypokoleniowe działania integracyjne wokół Muzeum Sportu Wiejskiego”, realizowanego w ramach programu „Moc Lokalnych Inicjatyw – edycja 2025”, współfinansowanego ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON).



