Sala przy wejściu

Dawne biuro LZS

Opowiada Jan Trofimowicz, kustosz muzeum. Tekst podąża za nagraniem – jeśli dźwięk się nie włączył, wciśnij play na dole ekranu.

Drodzy Państwo, jesteśmy nadal w tym pierwszym z pomieszczeń i chcieliśmy w tym miejscu pokazać, jak wyglądało niegdyś biuro księgowej czy kierownika biura w Ludowych Zespołach Sportowych.

Nie było, drodzy Państwo, SMS-ów, nie było telefonów komórkowych, maili.

Była, drodzy Państwo, natomiast maszyna do pisania, na której trzeba było na przykład przygotować wszelkie komunikaty, regulaminy, sprawozdania, tabelki, wykresy finansowe i na przykład w naszym zrzeszeniu od tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego dziewiątego roku.

Tą pracą biurową i później księgową zajmowała się pani Danuta Janczak.

Przez kolejnych pięć, a właściwie już prawie sześć dekad, pomaga nam przy sprawach biurowych.

Państwo mogą zauważyć taką skrzynkę i możemy pomyśleć, do czego to urządzenie służyło.

Otóż jeżeli już przygotowaliśmy coś takiego jak jakiś dokument, na przykład regulamin, który miał trafić pocztą tradycyjną, czyli wysłany przez skrzynkę pocztową i przez pana listonosza doniesiony do danego klubu.

Na przykład w naszym województwie było to czterdzieści aktywnych gmin i do czterdziestu różnych miejsc miał komunikat czy regulamin dotrzeć.

Wówczas można było czterdzieści razy pisać to samo, ale można było napisać przynajmniej raz i przez tę maszynę, którą możemy nazwać protoplastą ksero.

Przewinąć trzykrotnie.

Jest taka specjalna korba, drodzy Państwo.

Przewinąć trzykrotnie ten tekst napisany.

I mieliśmy już cztery sztuki.

Ale znowu trzeba było kolejny raz napisać i po raz kolejny przewinąć.

Czyli to takie ksero na trzy kartki.

I proszę sobie wyobrazić, że każda impreza, a tych imprez było naprawdę mnóstwo.

Trzeba było to wszystko ręcznie opracować.

Dzisiaj naciskamy guzik w telefonie komórkowym, tak jak Państwo, a kiedyś trzeba było zadzwonić do danego klubu.

Warto powiedzieć, że w klubach nie było wszędzie telefonów.

Czyli dzwoniło się albo do sołtysa, albo do wójta.

Informowało się o pewnych rzeczach.

Wszystko zależało od tego, czy linie telefoniczne napowietrzne, drodzy Państwo, były sprawne, bo często bywało tak, że były uszkodzone.

Nie było łączności ze światem.

Toteż ta praca biurowa, bardzo często niedoceniana.

Wszystko pisało się długopisem, ewentualnie ołówkiem.

Warto podkreślić, że to wszystko musiało zaistnieć i się dograć i wszyscy właściwie wiedzieli, kiedy są zawody, jakie zawody.

Wiedzieli, jakie są komunikaty.

Praca biurowa była bardzo siermiężna, ale była bardzo szeroko rozbudowana.

Tutaj chciałbym przypomnieć, że w naszym województwie od połowy lat osiemdziesiątych sekretarzem i piszącym właściwie wszystko ręcznie był długoletni sekretarz, a później przewodniczący Wojewódzkiego Zrzeszenia LZS pan Wiesław Szczodrowski.

0:000:00